ENGLISH IMMERSION
Co to za metoda?
Jeśli tu jesteś, to pewnie dlatego, że ktoś Ci wspomniał o English Immersion i polecił, byś tu zajrzał.
Pozwól, że Ci trochę opowiem.
Zauważyłeś, jak szybko przyswajasz słówka i wyrażenia, gdy czujesz silną potrzebę, aby coś załatwić? Dzieci też.
„It’s my turn!”, „Where’s the ruler?”, „Help me, please” to jedne z pierwszych wyrażeń, które Wasze dzieci podsłyszą na naszych lekcjach, a z czasem same zaczną ich używać. Nie dlatego, że ich nauczę świadomie, ale dlatego, że będę ich używała ja, w konkretnych, jasnych sytuacjach. Potem dojdą kolejne, obstawiam, że będzie to: „This is really hard!”, „I’m tired today, can we…?” albo „I don’t think so.” Wiem to, bo przeprowadziłam tą metodą już niezliczoną liczbę dzieci z najróżnieszymi trudnościami w nauce i potrafię rozpoznać kamienie milowe. Tak mogę bowiem nazwać następny krok, którym będzie ta lekcja, na której Twoja pociecha po raz pierwszy spróbuje opowiedzieć mi jakąś historię.
Ale od początku. Z doświadczenia wiem na przykład, że pierwsze miesiące zajęć bywają miesiącami ciszy. Nie walczymy ze znajomością słówek albo je brakiem, a raczej ze … strachem. Strachem przed błędami, przed wygłupieniem się, przed niedogadaniem się. Pozwalam dzieciom obserować jak ja robię błędy, jak się wygłupiam albo jak się nie zrażam, gdy mnie nie rozumieją od razu i nie robię z tego problemu. Na tym etapie dzieci głównie słuchają, starają się zrozumieć moje prośby, pytania i proste historyjki, które opowiadam w trakcie najróżnyjszych aktywności. Aktywności wybranych przez dzieci.
To zupełnie unikatowa metoda nauki języka angielskiego, która polega na totalnym zanurzeniu w języku. Czyli w sumie na czym? Przede wszystkim, w trakcie zajęć nie używamy w ogóle polskiego. Po drugie, odrzucamy wszelkie kserówki, podręczniki i regułki. Po trzecie, tworzymy środowisko jak najbardziej domowe i jak najmniej szkolne. Po czwarte, robimy to, na co mamy ochotę. Tak, dobrze przeczytałeś.
Dla kogo?
To fantastyczna metoda dla każdego dziecka, ale przede wszystkim dla tych osób, które nie do końca odnajdują się w systemie szkolnym. Uczymy się nie przez rozumienie… ale przez praktykę. Trochę tak, jak było z Twoim językiem ojczystym. Przecież nikt Ci nie tłumaczył polskiego, jak miałeś 2/3 latka, prawda?
Dzięki studiom podyplomowym i kursom poświęconym autyzmowi, ADHD, ADD, niepełnosprawności umsłowej oraz dzieciom z trudnościami w naucę odkryłam, jak dotrzeć do Twojego dziecka.
Jako od rodzica, wymagam od Ciebie tylko kilku rzeczy. Regularnych lekcji przez cały rok (przynajmniej pierwsze dwa lata) 2x w tygodniu. Oraz cierpliwości. Najgorsze co możesz zrobić, to zrezygnować po roku.
Najlepszy czas, by zacząć, to przedszkole i sam początek podstawówki- im później tym trudniej. Z tego wzlędu nie przyjmuję nowych uczniów powyżej 3 klasy SP.
Czy to jest skuteczne?
Mam na swoim koncie laureatów olimpiady. Mam uczniów, którzy w wieku kilkunastu lat wyjechali za granicę i podjęli naukę w tamtejszych liceach. Poprowadziłam też niezliczone osoby do egzaminów językowych. Uczniowie w tej metodzie regularnie mają najlepszy angielski w swoich klasach. Prowadzę zajęcia z dziećmi, które nie radzą sobie z żadnym innym szkolnym przedmiotem oprócz angielskiego. Tak, ta metoda jest skuteczna.
Jak wyglądają zajęcia?
Najpierw musimy poznać się z Twoim dzieckiem. Co lubi, czego nie lubi: sporty, gry, książki, zabawy, inne domowe aktywności. Następnie staram się maksymalnie wykorzystywać te czynności do naszej codziennej konwersacji. Może razem zbudujemy karmik dla ptaków albo uszyjemy kostium na Halloween? A może lepeij będzie pograć w koszykówkę lub przejrzeć smaczne przepisy na ciastka bożonarodzeniowe? To już zależy od Twojego dziecka, ważne, że wszystko odbywa się po angielsku, w luźnej, domowej atmosferze, bez nacisku i presji. Naturalnie.


